Przypomnijmy. W wyniku prowadzonych prac wydobywczych zaczęły pękać ściany budynku przy ul. Pocztowej 12. Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego zadecydował o wyłączeniu budynku z użytkowania, trzeba było ewakuować mieszkańców. Sytuacja z dnia na dzień stawała się coraz bardziej dramatyczna, budynki przy ul. Pocztowej i Technicznej napierały na siebie, pękały kolejne ściany, konstrukcja budynków była zagrożona, ewakuacje mieszkańców stały się codziennością. Ale zniszczeniu uległy nie tylko budynki mieszkalne. Uszkodzony został wiadukt w ciągu ul. Wrocławskiej (część drogi krajowej nr 11), przedszkole, stacja benzynowa.
Kompania Węglowa, zgodnie z obowiązującymi przepisami, wzięła na siebie finansową odpowiedzialność za powstałe straty - pokryła koszt naprawy wiaduktu czy pobytu ewakuowanych ludzi w hotelach, mieszkaniach przejściowych czy u rodzin. Jednak to miasto musiało zmierzyć się z koniecznością ewakuacji ponad 400 osób w ciągu kilku tygodni. Ewakuacje trwają. Mogą dotyczyć jeszcze ponad 200 osób. Część budynków obecnie nadaje się już tylko do rozbiórki. Gmina Bytom przygotowała do chwili obecnej 18 lokali, w trakcie remontu jest 57.
W wyniku negocjacji ustalono między innymi następujące zapisy ugody:
•Kwota odszkodowania za szkody powstałe w nieruchomościach wyniesie 24 568 365 zł i zostanie zapłacona w ciągu dwóch tygodni.
•Kompania Węglowa zobowiązuje się do rozbiórki budynków
i zagospodarowania terenu, zaś miasto - do niewznoszenia na nim żadnych obiektów.
•Kompania Węglowa wynajmie lokale przejściowe dla wykwaterowanych mieszkańców, mających tytuł prawny do zajmowanych lokali oraz zameldowanych w nich - do 12 miesięcy, pod warunkiem zapewnienia przez miasto 50 mieszkań dla tych osób. Jeśli warunek ten nie zostanie spełniony, okres wynajmu wyniesie tylko 6 miesięcy. Mieszkańcy nieposiadający tytułów prawnych mogą liczyć na wynajem lokali przejściowych przez Kompanię Węglową jedynie przez 6 miesięcy od przekwaterowania, jednak nie dłużej niż 12 miesięcy od dnia podpisania ugody.
Dramat mieszkańców Karbia ujawnił problem, z którym boryka się wiele śląskich miast - podsumowuje prezydent Piotr Koj. Przykro mi, że zaczęto o nim mówić dopiero, kiedy zrobił się medialny, to znaczy w momencie, kiedy 600 osób nagle musi opuścić mieszkania. Tymczasem straty pojedynczych rodzin, uszkodzenia zabytków czy dróg, do jakich doszło w wyniku wydobycia węgla, są tak samo bolesne i ważne. Niemniej dzięki temu, że problem stał się medialny, na nasze miasto inaczej spoglądają władze, czego dowodem jest na przykład zapowiedź minister Elżbiety Bieńkowskiej wpisania Bytomia na listę miast wymagających szczególnej rewitalizacji. Dowodem tego jest również wsparcie ministra Michała Boniego, który pomagał w sprawnym prowadzeniu rozmów, prowadzących do - również jego satysfakcjonującej - dzisiejszej ugody.
Źródło: www.um.bytom.pl