Znają Państwo dowcip o szklance, która dla pesymisty jest w połowie pusta, a dla optymisty w połowie pełna? Przypominam ją a’propos sondy ogłoszonej na portalu „Życia Bytomskiego”. Pytanie do internautów brzmiało: „Czy zgodziłbyś się płacić wyższy czynsz, gdyby pieniądze te miały iść na remonty miejskich kamienic?”. Dziennikarz komentujący wyniki napisał: „… więcej niż połowa osób biorących udział w naszej sondzie nie chciałaby płacić wyższego czynszu nawet, gdyby miała pewność, że pieniądze te pójdą na remonty komunalnych kamienic”. Nic dziwnego. W każdej sondzie dotyczącej podwyżki opłat, czyli de facto wzrostu cen ludzie są przeciw. Ja też! Natomiast co do komentarza to bardzo się różnimy. My w ZBM uważamy, że to świetnie, iż prawie połowa respondentów zgodziła się na podwyżkę czynszów pod powyższym warunkiem. To doskonale świadczy o świadomości lokatorów, którzy w przeciwieństwie do komentatora sondy uważają, że to nie „najprostszy sposób pozyskiwania środków”, a jedyny. Biorąc pod uwagę, to że sporo osób z zasady za nic nie płaci – czyli ostentacyjnie wyłudza usługę mieszkaniową – to jest wynik wręcz fantastyczny!. ZBM sp. z o.o. nie może, tak jak inni, odciąć prąd, zakręcić gaz czy wodę, albo wyrzucić człowieka po prostu na bruk, aby przymusić opornych do płacenia. Mimo, że jesteśmy spółką prawa handlowego, to nie jesteśmy nastawieni na rynkowy zysk – wykonujemy jedno z zadań gminy – zaspokajamy potrzeby mieszkaniowe bytomian, w tym tych najbiedniejszych. Skąd zatem pozyskiwać środki, jeśli nie z czynszów?
Mimo, że fama głosi o masowym dofinansowywaniu ZBM środkami gminnymi, to nie jest to takie oczywiste. Gmina nie może dofinansowywać naszej działalności statutowej. W 2007 roku nie otrzymaliśmy żadnych środków. W 2008r w budżecie zapisano 3,6mln. zł na realizację najpilniejszych nakazów Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego dotyczących kamienic, które są przecież majątkiem Bytomia. W 2009 roku miasto przekazało ZBM aport o wartości 5,05mln. złotych na powiększenie kapitału zakładowego Spółki, ale te pieniądze też są „nie do ruszenia”. To tylko zwiększenie naszej wiarygodności i zdolności kredytowej ZBM. Źródła dochodów to głównie czynsze i opłaty za wynajem, a właściwie zapłata za realizowaną przez ZBM usługę administrowania zasobami miasta. Po potrąceniu kosztów działania całość idzie na remonty. Zatem mechanizm jest prosty: więcej kasy z administrowanych zasobów - więcej remontów. To zresztą zdrowy, rynkowy mechanizm. Gdyby Urząd nas wprost dofinansowywał, to poprzez dotacje z przychodów miasta do remontów kamienic, w których mieszkają np. nie płacący czynszów lokatorzy „komunalek” dokładaliby się również mieszkańcy domów spółdzielczych lub prywatnych. To chyba zbyt daleko posunięty, a nawet wypaczony solidaryzm społeczny. Gmina opiekę nad ubogimi realizuje wykorzystując inne mechanizmy: lokale socjalne lub dopłaty mieszkaniowe.
Nie zgadzamy się też z pesymizmem Red. Tomasza Nowaka, że po podwyżkach i tak nic się nie zmieni. Już się zmieniło. Jeśli nie wierzy Pan statystykom, to proszę przespacerować się po Bytomiu z podniesioną głową. Zobaczy Pan ile dachów zostało wyremontowanych, a do końca roku dojdzie jeszcze kilkanaście. 2009 rok jest pod względem nakładów i liczby remontów rekordowy, a dlaczego? Bo mamy więcej pieniędzy, a w 2010 roku z wyższych czynszów będzie zapewne jeszcze więcej. Do tego koszty funkcjonowania ZBM stale maleją i rośnie windykacja. Mało jest pięknych bram i wyremontowanych elewacji, to fakt. Ale nie będziemy robić tego co inni: naprawiać fasad, pozostawiając dziurawe dachy – bo to jest właśnie pudrowanie trupa. Będzie lepiej. Nie dobrze, ale lepiej. I tak będziemy trzymać. W Bytomiu żyją biedni i bogaci. I jedni i drudzy muszą mieszkać. Niekoniecznie tak samo i pod tym samym dachem. Wykupienie mieszkań, do czego zachęca Redaktor, nie jest antidotum na wszystko. Często lokatora stać jedynie na owe 5% ceny, aby stać się właścicielem. Potem znowu nie płaci stając się ciężarem już nie tylko dla miasta, ale dla wspólnoty, współlokatorów i Zarządcy. Na szczęście, o paradoksie polskiego prawa!, jest wtedy, jako właściciel, o wiele słabiej chroniony niż lokator.
Cieszy nas wzrastająca świadomość finansowa mieszkańców zasobów ZBM. Być może doprowadzi to do tego, że ci którzy nie płacą choć mogą i powinni, zostaną narażeni na krytykę i izolację społeczną, zamiast tolerancji a czasami wręcz podziwu. Są już tego efekty. Na przykład, dłużnicy nie przychodzą już ze skargami do ZBM, bo wiedzą, że im nie wypada. Niestety są wysłuchiwani, a czasem nawet popierani przez niektóre media. Ale to nie dotyczy już przedmiotu polemiki.
Adam Wajda
Rzecznik Prasowy ZBM sp. z o.o.